Dziurawe wiadro, do którego ktoś dolewa wodę z dzbanka, a woda wycieka bokami na stół

Dlaczego większość ludzi buduje zdrowie od złej strony

Podziel się wpisem na:

Kolejność ma większe znaczenie niż intensywność. Najkrótsza odpowiedź na pytanie, od czego zacząć, brzmi: od poziomu, który u Ciebie leży najniżej, a nie od tego, o którym najwięcej się dziś mówi. W praktyce prawie zawsze znaczy to sen i regularne jedzenie, a prawie nigdy suplementy.

A teraz po kolei, bo to jest ta część, którą łatwo pominąć.

Wiadro, z którego ucieka woda

Wyobraź sobie, że Twoja energia to woda w wiadrze.

Kiedy wody ubywa, większość ludzi próbuje dolewać jej więcej. Nowy trening. Modniejszy suplement. Trudniejsza dieta. Kolejna aplikacja, która ma coś policzyć.

A woda jak uciekała, tak ucieka.

Bo problem nie leży w tym, ile dolewasz. Leży w konstrukcji samego wiadra.

Przez dwanaście lat pracy jeden na jeden przerobiłem to z ponad setką osób i za każdym razem wygląda to tak samo. Ktoś kupuje suplementy, robi badania na własną rękę, kombinuje z postem przerywanym i martwi się tym, który magnez lepiej się wchłania. A śpi po sześć godzin i nie rusza się z krzesła od poniedziałku do piątku.

I to wcale nie jest głupota.

To jest zupełnie logiczne. Bo „weź ashwagandhę” brzmi jak sekret, a „śpij siedem godzin” jest nudne i brzmi jak zupełne nic. Sekret chce się kupić. Nudy nie chce się kupować, bo wygląda, jakby nic nie kosztowała i nic nie dawała.

Cztery poziomy, w tej kolejności

Nazywam to Piramidą Ogarniętego Zdrowia. To nie jest nic odkrywczego, to jest kolejność, w której rzeczy zaczynają działać.

Podstawą jest to, co o sobie myślisz. Czyli materiał, z którego zrobione jest wiadro. Osoba, która uważa, że „zawsze odpada po dwóch tygodniach”, ułoży sobie plan tak, żeby ta przepowiednia się sprawdziła. To brzmi miękko, dopóki nie zobaczysz, jak co roku decyduje o wszystkim powyżej.

Poziom 1 to odżywianie. Największa dziura na dnie. Nie chodzi o dietę z internetu, tylko o to, czy masz co jeść w dniu, w którym masz cztery spotkania z rzędu.

Poziom 2 to ruch. Wzmocnienie konstrukcji. Tu wystarczy dużo mniej, niż zakładasz, ale musi się wydarzać.

Poziom 3 to regeneracja. Niepozorne mikropęknięcia, przez które sączy się woda przez całą dobę. Sen, przerwy, to, czy wieczorem schodzisz z obrotów, czy tylko zmieniasz ekran.

Poziom 4 to optymalizacja. Dolewanie wody premium do szczelnego wiadra. Suplementy, biohacking, protokoły, o których najwięcej się czyta.

Tak. Suplementy są na czwartym poziomie.

Nie dlatego, że nie działają. Dlatego, że dokładają kilka procent do fundamentu, którego u większości ludzi po prostu nie ma.

Dwie liczby, które pokazują skalę

Weźmy poziom 2, czyli ruch, i poziom 4, czyli suplementy. To dobra para do porównania, bo w internecie proporcja uwagi między nimi jest odwrotna niż proporcja efektu.

W metaanalizie obejmującej 33 badania i ponad 102 tysiące osób sprawdzano, co oznacza niska wydolność krążeniowo-oddechowa, czyli po prostu słaba kondycja. Osoby z niską wydolnością umierały przedwcześnie o 70 procent częściej niż osoby z wysoką, a ryzyko zdarzenia sercowego było u nich wyższe o 56 procent. Najciekawsza jest jednak trzecia liczba: samo przejście z niskiej wydolności do średniej wiązało się z 40 procentami mniej zgonów (metaanaliza).

Nie z niskiej do sportowej. Z niskiej do średniej.

Teraz poziom 4. Kreatyna jest jednym z najlepiej przebadanych suplementów, jakie istnieją, i naprawdę działa. W metaanalizie 13 badań u osób po pięćdziesiątce kreatyna razem z treningiem oporowym dawała większe przyrosty masy mięśniowej i siły niż sam trening (metaanaliza).

Przeczytaj to zdanie jeszcze raz, zwracając uwagę na słowo „razem”. Cały efekt jest dokładką do treningu. Bez treningu nie ma do czego dokładać.

To jest różnica między poziomem 2 a poziomem 4. Jeden buduje wiadro, drugi poprawia jakość wody.

Jak to wygląda w tygodniu, w którym nie masz czasu

Jeśli prowadzisz firmę lub zespół, znasz ten mechanizm z innej strony.

Nie optymalizujesz procesu, który nie działa. Najpierw sprawiasz, żeby działał. Nikt przy zdrowych zmysłach nie kupuje narzędzia do analityki dla działu, który nie ma ustalonego, kto za co odpowiada.

A ze zdrowiem robisz dokładnie odwrotnie.

Kupujesz warstwę czwartą, bo jest najłatwiejsza do kupienia. Zamówienie przychodzi w dwa dni, a sen i regularne jedzenie wymagają zmiany w kalendarzu, czyli tej jednej rzeczy, której naprawdę nie masz.

Dlatego pierwszy krok nie brzmi „zmień wszystko”. Brzmi: wskaż poziom, który leży u Ciebie najniżej, i zmień w nim jedną rzecz, która ma swoje miejsce w dniu. Jedną. Nie cztery.

Pięć minut, które warto poświęcić teraz

Przejdź przez cztery poziomy i odpowiedz sobie uczciwie.

Fundament. Co powtarzasz sobie, gdy coś nie wyjdzie? „Odpuściłem raz” czy „ja tak mam zawsze”?

Odżywianie. Ile razy w tym tygodniu jadłeś pierwszy normalny posiłek po godzinie szesnastej?

Ruch. Ile dni w tym tygodniu przekroczyłeś dwadzieścia minut ruchu o dowolnej intensywności?

Regeneracja. Ile nocy w tym tygodniu spałeś mniej niż sześć i pół godziny?

Optymalizacja. Ile pieniędzy wydałeś w tym roku na suplementy i czy potrafisz powiedzieć, co konkretnie każdy z nich miał zmienić?

Poziom, w którym odpowiedź zabolała najbardziej, jest Twoim poziomem startowym. Nie ten, który jest pierwszy na liście, i nie ten, w którym najłatwiej coś kupić.

Jeśli trafiłeś tu z wynikami badań i zdaniem lekarza „proszę zmienić styl życia”, ten wpis mówi, jak zamienić je w konkretny plan pod Twój tydzień.

Jedno zastrzeżenie

Kolejność poziomów jest regułą, a nie wyrokiem. Zdarza się osoba, u której największa dziura jest w regeneracji i to od snu zaczynamy, choć sen jest na trzecim poziomie. Diagnoza jest ważniejsza niż numer.

Ważne jest to, żeby zaczynać od tego, gdzie ucieka najwięcej wody, a nie od tego, gdzie najładniej wygląda nowy pomysł.

Jeśli chcesz dostawać takie rzeczy w mailu, raz w tygodniu piszę o układaniu zdrowia wokół pracy, a nie zamiast niej. Bez diet, bez liczenia kalorii, bez zaczynania od poniedziałku. Tu się zapisujesz.

Albo napisz mi jednym zdaniem, który poziom leży u Ciebie najniżej, na LinkedInie albo na Instagramie. Odpisuję na każdą wiadomość.

Podziel się wpisem na:

Zobacz również inne wpisy: