Jak przestać podjadać wieczorem

Kuchnia wieczorem oświetlona tylko światłem z otwartej lodówki, na blacie stoi pusty kubek

Najkrótsza odpowiedź: ustaw jedną godzinę, o której kuchnia się zamyka, i zjedz w ciągu dnia tyle, żeby ta godzina była do utrzymania. Podjadanie wieczorem prawie nigdy nie zaczyna się wieczorem. Zaczyna się rano, przy posiłku, którego nie było.

A teraz po kolei, bo „jedz więcej w dzień” brzmi jak rada, której nikt nie potrzebuje.

Wieczór nie jest przyczyną, tylko terminem płatności

Dzień wygląda tak. Rano kawa i coś w biegu. W południe kanapka między spotkaniami albo nic. Po siedemnastej pierwszy posiłek, który przypomina posiłek.

O dwudziestej pierwszej stoisz przy lodówce i nie wiesz, czemu.

I to wcale nie jest kwestia charakteru. Organizm przez dwanaście godzin dostawał mniej, niż potrzebował, więc wieczorem upomina się o resztę. Do tego dokłada się zmęczenie, o którym pisałem w tekście o energii po czterdziestce.

Wieczór jest momentem, w którym płacisz rachunek. Nie jest miejscem, w którym powstał.

Ustaw godzinę, o której kuchnia się zamyka

To jest jedna zmiana, od której zaczynam z większością osób.

Wybierasz godzinę, zwykle trzy godziny przed snem, i po niej nie jesz. Nie liczysz, nie ważysz, nie zmieniasz jadłospisu. Zamykasz okno.

To nie jest wymysł. Przegląd 25 badań z losowym doborem, na 936 osobach, pokazał, że jedzenie w wyznaczonym oknie czasowym obniżało markery stanu zapalnego i poziom leptyny. Leptyna to hormon, który reguluje apetyt. Co ważne, efekt pojawiał się bez celowego ograniczania kalorii.

Mówiąc po ludzku: nie chodzi o to, żeby zjeść mniej. Chodzi o to, żeby jeść w węższym oknie, a reszta ustawia się sama.

Zjedz w ciągu dnia tyle, żeby ta godzina była realna

Sama godzina nie wystarczy, jeśli do osiemnastej zjadłeś dwa razy tyle co nic.

Tu jest największa dźwignia i jest nudna: pierwszy posiłek z białkiem. Nie batonik, nie sama kawa. U większości ludzi białko jest skumulowane wieczorem, a śniadanie jest go pozbawione, o czym pisałem osobno.

Druga rzecz to posiłek w środku dnia, który faktycznie się je, a nie przegryza przy ekranie.

Jeśli jedno i drugie stoi, godzina zamknięcia kuchni przestaje wymagać wysiłku. Jeśli nie stoi, będziesz jej pilnował siłą woli, a to nigdy długo nie działa.

Sen jest częścią tego równania, nie osobnym tematem

Kładziesz się o pierwszej, bo to jedyne dwie godziny, które są Twoje. Rozumiem to lepiej, niż myślisz.

Tylko że krótki sen ma cenę, którą płacisz następnego dnia przy jedzeniu. Metaanaliza badań nad długością snu pokazuje, że każda godzina snu mniej wiąże się z 9 procent wyższym ryzykiem cukrzycy typu 2. Tydzień snu poniżej czterech godzin obniża tolerancję glukozy nawet o 40 procent.

To nie jest straszenie. To jest wyjaśnienie, dlaczego po dwóch krótkich nocach masz ochotę na słodkie o dwudziestej drugiej, a po tygodniu porządnego snu nie masz.

Wieczorne podjadanie i późne chodzenie spać to jedna pętla, nie dwa problemy.

Ruch obniża hormon głodu

Trzecia rzecz, najmniej oczywista.

Metaanaliza badań nad treningiem pokazuje, że regularny trening obniża poziom greliny, czyli hormonu głodu, u osób z nadwagą i otyłością.

Zwróć uwagę na słowo „regularny”. Nie chodzi o jeden ciężki trening, po którym i tak zjesz wszystko. Chodzi o to, że ciało, które się rusza, inaczej ustawia sobie apetyt.

Cztery rzeczy do ustawienia w tym tygodniu

Nie wszystkie naraz. W tej kolejności:

  1. Śniadanie z białkiem. Jajka, twaróg, skyr. Cel: 25 do 30 gramów w pierwszym posiłku.
  2. Godzina zamknięcia kuchni. Jedna, stała, wpisana do kalendarza jak spotkanie. Trzy godziny przed snem.
  3. Posiłek w środku dnia, zjedzony bez ekranu. Piętnaście minut. To nie jest luksus, to jest część pracy.
  4. Stała pora kładzenia się. Nie idealna, tylko stała. Przesunięta o pół godziny to już zmiana.

Jeśli masz wybrać jedną, weź pierwszą. Ona zdejmuje presję z wieczoru, zamiast dokładać Ci kolejnej rzeczy do pilnowania po dwudziestej pierwszej.

Kiedy to nie jest kwestia nawyku

Są sytuacje, w których wieczorne jedzenie nie jest zwyczajem do poprawienia.

Jeśli budzisz się w nocy, żeby zjeść, jeśli jedzenie wieczorem ma charakter napadów, po których pojawia się wstyd, albo jeśli tracisz kontrolę nad ilością, to jest temat dla specjalisty, nie dla artykułu w internecie. Zaburzenia odżywiania leczy się, nie ogarnia dyscypliną.

To samo dotyczy sytuacji, w której przyjmujesz leki wpływające na apetyt. Wtedy pierwszą rozmową jest rozmowa z lekarzem, który je przepisał.

Wszystko powyżej dotyczy zwykłego podjadania z przyzwyczajenia i ze zmęczenia. To jest zdecydowana większość przypadków, ale nie wszystkie.

Jedna rzecz na dziś

Sprawdź, o której zjadłeś dziś pierwszy porządny posiłek. Nie kawę, nie batonik. Posiłek.

Jeśli wypadło po trzynastej, masz odpowiedź na pytanie o wieczór i nie musisz szukać dalej.

Jedzenie, które da się utrzymać, wygląda inaczej u różnych osób. Zrobiłem krótki test, pięć minut, który pokazuje, do której z siedmiu Osobowości Żywieniowych Ci najbliżej i co z tego wynika dla Twojego wieczoru. Tu go wypełnisz.

Albo napisz mi jednym zdaniem, o której godzinie zaczyna się u Ciebie wieczorne podjadanie, na LinkedInie albo na Instagramie. Odpisuję na każdą wiadomość.